Eklektyzm w dobrym stylu

Przedwojenny stół, a do tego krzesła z tworzywa. Metalowo-szklane sprzęty plus kryształowy żyrandol. Zgrzyt? Niekoniecznie! Podpowiadamy, jak umiejętnie łączyć stare
z nowym.


Eklektyzm, czyli zestawianie przedmiotów z kilku epok i w różnych stylach, to nie tylko bardzo modny kierunek w architekturze, ale też doskonały sposób na twórcze odrestaurowanie naszej życiowej przestrzeni.
Zanim więc pozbędziemy się starych sprzętów i zupełnie zmienimy wystrój pokoju, sprawdźmy, czy nie wystarczy wprowadzić tylko kilku niewielkich, ale efektownych zmian. Ludwikowska konsola
z rzeźbionymi nóżkami w urządzonej współcześnie sypialni albo minimalistyczny fotel w klasycznym gabinecie zadziałają odświeżająco.

Od czego zacząć?

Przyjrzyjmy się typowi architektury i charakterowi naszego wnętrza. To one narzucają kierunek zmian. Wysokie mieszkania o sufitach ozdobionych sztukateriami aż proszą się, by ich „wiekowość” zrównoważyć nowoczesnymi meblami. Analogicznie, co raz popularniejsze lofty (w pofabrycznym budownictwie) nabierają szlachetności i ciepła dzięki obecności antyków (choć nawet meble
z międzywojnia świetnie wyglądają w towarzystwie nowoczesnych sprzętów). Meble odziedziczone razem z mieszkaniem babci, a nawet sprzęty z lat 70. mogą być doskonałą bazą do przekraczania stylistycznych granic.

Co jest stare, co jest nowe?

To pytanie jest naiwne tylko pozornie. Bo owszem, łatwo rozpoznać antyk czy mebel stylowy, ale nowoczesne wzornictwo może sprawić nam już nieco więcej problemu. Jak na przykład potraktować niezbyt lubiane meblościanki z lat 70.? Najchętniej wyrzucilibyśmy je z mieszkania w pierwszej kolejności. Tymczasem meble z lat 50. i 70. są w tej chwili najmodniejsze. Współczesne włoskie wzornictwo inspiruje się właśnie tamtymi okresami. Warto też wiedzieć, że większość mebli do tej pory sprzedawanych jako hity designu powstało w latach 30., 40., 50. i 60. (np. fotel Barcelona
z 1929 roku, legendarne krzesło Vernera Pantona z 1959 roku czy ikona oświetlenia – lampa Arco – zaprojektowana w 1962 roku przez braci Castiglioni dla firmy Flos). Może się więc okazać, że po odpowiedniej metamorfozie pogardzane przez nas meblościanki zrobią prawdziwą furorę.

Co pasuje do siebie idealnie?

Niestety, nie ma gotowej odpowiedzi na to pytanie. Tu liczy się przede wszystkim wyczucie. Stara drewniana podłoga (autentyczna albo panele imitujące postarzane deski) doskonale się komponuje ze starymi meblami, ale równie dobrze wygląda z nowoczesnymi plastikowymi fotelami.

Czego nie łączyć?

Przedmiotów w zbyt wielu różnych stylach – wybierzmy jeden, dwa, które nam się najbardziej podobają, i poruszajmy się tylko w ich obrębie. Nie jest najważniejsze, jakie to będą style, ale to, by trzymać się wybranych epok konsekwentnie. Jeśli mamy meble z lat 60., dołóżmy do nich elementy dekoracyjne z innej epoki, ale nie przesadźmy, ustawiając przy nich i fotel w stylu Ludwika Filipa,
i rokokową komódkę, a całość wieńcząc stolikiem art déco.

Rada na koniec

Unikajmy nadmiaru. I to pod każdym względem. Przy natłoku przedmiotów odbieramy wnętrze jako chaotyczny skład staroci, a nie przemyślaną kompozycję. Jeśli w naszym mieszkaniu przeważają klasyczne elementy, sprzęty nowoczesne mają być tylko dodatkiem, wisienką na torcie. Czymś, co przyciągnie uwagę, zaintryguje. Powinno być ich więc zdecydowanie mniej – liczebnie i gabarytowo. Wnętrze musi mieć jasno określony charakter. Jeśli jest nowoczesne, z gładką, ciemną ścianą, minimalistycznymi, geometrycznymi meblami (z tworzywa, ze stali,szkła), element stylowy – kryształowy kandelabr lub tapeta z barokowymi wzorami – niech będzie jedynie dopełniającym akcentem, który zaznaczy, że takie połączenie jest zamierzonym zabiegiem.

Oceń artykuł
5,00 / 2 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy

Autor: Michalina Kaczmarkiewicz

Źródło: polskatimes.pl

Zdjęcia: interiornity.com., globerove.com

Polecamy Ci również

Zobacz także