Kolorowa aranżacja małego mieszkania dla młodej pary

3
Kolorowe meble w salonie
Aranżacja mieszkania młodej i nowoczesnej pary.

Pierwszy kontrast to kolory: czerwień z szarością i żółtym, seledyn z fioletem, biel
z czernią. Drugi – style: nowoczesna, krzykliwa kuchnia i wyciszona na wschodnią modłę sypialnia. W mieszkaniu naszych bohaterów Anity i Michała przeciwieństwa przyciągają się według zasady: im mocniejsza barwa, tym prostsza forma.

Skusiła ich duża kuchnia. Bo chcieli mieć kuchenne centrum dowodzenia. Tu spędzają najwięcej czasu, tu spotykają się ze znajomymi. Nie tylko gotują i jedzą, także pracują, debatują, biesiadują. Kuchnia jest największym pomieszczeniem w mieszkaniu. Ma dwa okna i dość miejsca nie tylko do przygotowywania i spożywania posiłków, ale nawet do wypoczywania – stanęła tam wygodna czerwona kanapa.
Anita i Michał wspominają film „Podziemny krąg”, którego bohater mieszkał w apartamencie żywcem przeniesionym ze stron katalogu IKEA. Śmieją się, że u nich w kuchni jest tak samo. Choć plany mieli zupełnie inne: delikatne, stonowane barwy mebli, mocne odcienie tylko w dodatkach. Ale odwiedzając przed remontem sklepy
z wyposażeniem wnętrz, natknęli się w salonie IKEA na kuchenną aranżację,która – choć wcale nie pastelowa – bardzo im się spodobała. Zwłaszcza że układ mebli pasował dokładnie do ich kuchni, nawet okno było w tym samym miejscu. Przenieśli ten pomysł żywcem do swojego mieszkania, z układem szafek, blatami, frontami, nawet uchwytami do szafek. Anita znalazła gdzieś takie same jak na aranżacji czerwone płytki. Do grafitowych mebli i czerwonych dodatków dokupili mocny dębowy stół. Początkowo wydawał im się nieco za duży, ale teraz nie żałują decyzji – sprawdza się idealnie. – Na mieście ja da się na szklanych małych stolikach, w niewygodnych pozach, wysoko, na stołkach barowych, w końcu można mieć tego dosyć – mówi Michał. W Kazimierzu, skąd pochodzi, stół był zawsze centralnym miejscem, w którym zbierali się domownicy i goście. Zamarzyło im się to samo. Nowe mieszkanie pobudziło ich fantazję. Głównie Michała, bo to on jest duszą artystyczną. Wymyśla, proponuje, czasem musi się natrudzić, żeby przeforsować pomysł. Ale kiedy Anita już się zgodzi, nigdy tego nie żałuje: idea okazuje się trafiona. – Pamiętam, jak Michał przysyłał mi mejlem do pracy projekty kuchni.

Przeczytaj: Małe mieszkania są trendy. Jak je urządzić?

Żyliśmy tym remontem. Najistotniejszą zmianą w zastanym wnętrzu było przeniesienie zlewu pod okno. – Naczytaliśmy się w pismach wnętrzarskich, jakie to fajne rozwiązanie, że modne, nowoczesne, luksusowe. I też tak chcieliśmy – mówi Michał. Nie obyło się jednak bez problemów. – Pamiętasz, jak zamarzły nam rury i nie mieliśmy wody? – śmieje się Anita. Nikt nie wpadł na to, co może być przyczyną awarii, bo jak to, woda zamarza w bloku? Ale rury doprowadzające wodę biegły tuż przy tzw. naturalnej lodówce (czyli otworze w murze, który dochodził kiedyś do szafki kuchennej przeznaczonej na spiżarkę – budowano coś takiego w domach z lat 50.). Potem odmrażali rury suszarką do włosów, zapchali otwór pianką i są bardzo zadowoleni, bo mogą przy zmywaniu oglądać świat za oknem.

Przez tak wszechstronną kuchnię salon wydaje się nie do końca wykorzystany. Zresztą i tak domownicy i goście wolą siedzieć wokół drewnianego kuchennego stołu i na czerwonej kanapie. Może dlatego salon jest nazywany kącikiem gazetowym (oprócz czytania gazet i oglądania TV nie ma tam miejsca na inną działalność). Rozmiar salonu to również wynik powiększania łazienki. – Była tak mała, że nic się tam nie mieściło poza mikroskopijną wanną i w.c. Jak w takiej przestrzeni miał się swobodnie poruszać tak wielki mężczyzna jak Michał? – śmieje się Anita. – Większość znajomych sugerowała, żebyśmy pożyczyli kilka metrów z kuchni, ale przecież właśnie dla dużej kuchni kupiliśmy to mieszkanie! Został więc do dyspozycji pokój dzienny (dzięki przesunięciu ściany w łazience znalazło się miejsce dla dużej kabiny prysznicowej i pralki). Również tutaj króluje prosty skandynawski styl: białe ściany (tylko jedna jest pomalowana na seledynowo), drewniane wykończenia, proste meble, ograniczona liczba barw (oprócz bieli i koloru drewna trochę seledynu i fioletu). I tylko niezbędne przedmioty. – Wiemy, że to niewielkie mieszkanie, i jeśli wniesiemy tu zbyt dużo rzeczy, bardzo szybko się je zagraci – mówi Anita.

Zobacz także: Pastelowa sypialnia

Sypialnię urządzili według wschodnich inspiracji. Chciałoby się powiedzieć zen, choć to raczej fantazja na ten temat – dużo bieli, czarne detale. Na środku pokoju materac, po obydwu jego stronach lakierowane nocne lampki, organiczne kształty naczyń na kwiaty, czarno-białe fotografie. Doprowadzenie tego starego mieszkania do zadowalającego stanu kosztowało ich dużo energii: zdzieranie kilku warstw tapet, cyklinowanie parkietu to wierzchołek góry lodowej. Ale były tu też elementy, które tak im się spodobały, że postanowili je zaakcentować. Na przykład licznik gazowy – duża bryła wisząca nad drzwiami wejściowymi. Nie znaleźli na niego sposobu (w poprzednim wystroju obudowany był wiszącą skrzynką). Bardzo się spodobał Michałowi, więc go wyczyścił, a potem pomalował na… czerwono. – Działam według zasady: jeśli nie możesz czegoś ukryć, wyeksponuj. – A wiesz, był ostatnio ktoś z gazowni i powiedział, że kolor bardzo trafiony – dodaje Anita.

 

 

Oceń artykuł
4,80 / 5 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i dodaj swój komentarz

Autor: Michalina Kaczmarkiewicz

Źródło: polskatimes.pl

Zdjęcia: Grzegorz Jakubowski

Polecamy Ci również

Zobacz także