Wizualizacja, a realizacja projektu: skąd rozbieżności

0
Wizualizacja projektu wnętrza
Architekt w projekcie powinien użyć prawdziwych, dostępnych na rynku materiałów i mebli a wykonawca wykorzystać właśnie tych, a nie podobnych. Wówczas uniknie rozczarowania inwestora.

Aranżacja wnętrza na wizualizacji to obietnica, a realizacja... No cóż, to trochę jak w polityce. Trzeba zaufać, że będzie taka, jak obiecana. Na ile zwizualizowany projekt może odbiegać od efektu końcowego i z czym wiążą się rozbieżności?

W programie, czy na kolanie?

Wizualizacja wizualizacji nierówna. Wie to każdy, kto do czynienia miał chociaż z kilkoma biurami projektowymi. I nie chodzi tu o samą stronę merytoryczną przedsięwzięcia, bo to oczywiste.
– Wszystko zależy od tego, co kto rozumie pod pojęciem wizualizacji – komentuje Mikołaj Foks, PR Manager w Office Plus, firmie zajmującej się aranżacją i wyposażeniem – Bo można naszkicować: tu będzie stało biurko, a tu szafa i też nazwać to wizualizacją.

I tak bywa, że inwestor dostaje prosty szkic z klasycznymi rzutami: z góry, z przodu, prawej i lewej strony. Tutaj sporo do dopowiedzenia ma wyobraźnia. I możliwe jest faktyczne rozczarowanie, bo jakie istnieje prawdopodobieństwo, że wyobraźnia projektanta i klienta zadziała identycznie albo choć podobnie? No właśnie.
Czym innym jest render wykonany w technice 3D. W pewnych przypadkach dobrze wykonany projekt powinien uwzględniać nawet źródła naturalnego światła i kąt jego padania. Z takim projektem w dłoni, można dyskutować o ewentualnych rozbieżnościach. A przy profesjonalnym wykonaniu te w zasadzie nie powinny występować. Jeśli występują, to znaczy, że projektant czegoś nie przewidział.

Znajdź różnice na obrazkach

Tę zabawę każdy zna: znajdź szczegóły, którymi różnią się pozornie identyczne obrazki. Co się może nie zgadzać? Ano to, czego nie uwzględnił projektant. Albo zlekceważył wykonawca. Być może ten pierwszy użył elementów dekoracji i umeblowania niedostępnych na rynku, a jedynie w wyobraźni? – Albo ten drugi postanowił zastosować produkty zbliżone bez uzgodnienia tego z projektantem i inwestorem – podsuwa M. Foks i tłumaczy: – Wzór na tapecie, wielkość płytek na podłodze, kształt oparć foteli, czy odcień farby na ścianie. To wszystko ma wpływ na efekt końcowy. Nawet kolor zastosowanego światła. Jeśli projektant zaplanował ciepłe, a wykonawca użyje zimnego, inwestora może zaskoczyć, że wnętrze nie jest tak przytulne, jak oczekiwał.
Jaka stąd nauka dla inwestora? Ano taka, że już na początku warto się upewnić, że architekt użył dostępnych elementów, a wykonawca będzie w stanie je pozyskać.

A gdzie to drzewo?

Tę praktykę zna niejeden inwestor, który kupował u dewelopera lokal lub mieszkanie. Rzut na sypialnię – przyjemne, ustawne wnętrze, ściany w neutralnym kolorze. W rzeczywistości niemal wszystko się zgadza, ale jednak... Gdzie ja położyłam ten projekt? Trzeba porównać. No tak. Za oknem zieleń drzew: jedno na pierwszym planie, w oddali linia lasu. W zasadzie, to na początku najbardziej urzekło: taki widok z sypialni. Tylko gdzie ta zieleń? Może gdzieś za blokiem, który wznosi się w miejscu drzewa. Dopiero wznosi, bo na razie widać rozgrzebany plac budowy.
Przekłamywanie otoczenia to nierzadkie zjawisko. I błąd. Bo wnętrze powinno współgrać z z tym, co na zewnątrz. I właśnie na etapie projektu trzeba to uwzględnić.

Zaraz, to nie miało być różowe!

O świetle już wspomnieliśmy, a z nim ściśle wiąże się kwestia kolorów. Render powinien pokazywać barwy jak najbardziej zbliżone do tych, które rzeczywiście mają być zastosowane. Oczywiście, istnieją rozbieżności pomiędzy kolorami widzianymi na monitorze, wydruku i na żywo, ale dopuszczalne są jedynie niewielkie odchylenia. Malinowa czerwień, purpura i róż to nie ten sam kolor. Warto więc zawczasu ustalić, czy projektant i wykonawca są tego świadomi.

Hmm... a który obraz to projekt?

Kiedy wykonawca może mówić o sukcesie, a przynajmniej dobrze wykonanym zadaniu? Ano wówczas, gdy patrząc na render i wykonaną już post fotografię trudno rozpoznać które to które.
– A widzi pani różnice na tych projektach? – podchwytuje Mikołaj Foks, pokazując kilka obrazów na monitorze. No, niestety muszę przyznać, że musiałam się chwilę zastanowić zanim wskazałam render i zdjęcie gotowego wnętrza. Bo na pierwszy rzut oka nie widać różnic. We wszystkim: materiałach, meblach, kolorach, choć może tutaj projekt bardziej wpada w turkus? Ale nieznacznie. A o to właśnie w branży wnętrzarskiej chodzi: by inwestor dostał to, co zamawiał. I co mu tak ładnie namalowano.

Który obraz to projekt, a który jest zdjęciem wykonanej realizacji?
Na profesjonalnie wykonanym projekcie trudno znaleźć różnicę na pierwszy rzut oka.

Oceń artykuł
4,20 / 5 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Więcej na ten temat:

Polecamy Ci również

Zobacz także